Program partnerski:
www.omgpl.com
konkursy bukmacherskie - hale stalowe - odzież medyczna - www.sklep.airpress.pl - impotencja

Rambo z misją w saunie

John Rambo wiedział, że nie wygra. W głowie jak echo pobrzmiewał głos generała Smith?a ? Johnie Rambo, twoja misja zakończona, wracaj do domu. Jednak komandos nie chciał tak szybko zrezygnować. Czekało go jeszcze jedno zadanie ? misja w saunie. Nie była to klasyczna sauna, jaką odwiedzamy w celach wypoczynku, ale jej tania podróbka wykonana przez jakieś dzikie plemię z Azji. John zakradł się od tyłu sauny i czekał. Czekanie było jego domeną, potrafił wyczekiwać swojego zadania godzinami, dniami? aż wreszcie mógł zrealizować swój cel.

Obok sauny znajdowała się niewielka łaźnia parowa, zajmowała niewiele miejsca i nie mogła stanowić dla Johna żadnej osłony. Puścił się truchtem w kierunku drzwi sauny. prawdopodobnie w środku znajdował się cel, trzeba było go zgładzić a potem wrócić do domu i odejść na emeryturę. Z sauny buchało przyjemne ciepło, ale to nie uśpiło czujności Rambo, wiedział że nie może pozwolić sobie na brak skupienia. Zadanie należało wykonać w 100%. Sauna niewiele się różniła od łaźni parowej znajdującej się w pobliżu. Była tak samo tandetna, ale o dziwo przebywanie w niej sprawiało Johnowi przyjemność. Już dawno nie czuł tak błogiego spokoju. Lekki uśmiech rozchylił jego usta. John wiedział, że ofiara jest sama. Będzie znacznie łatwiej ją odhaczyć w wykonanych zadaniach. Z głębi sauny doszły do jego ucha dziwne dźwięki. Ktoś śpiewał i przy tym niemiłosiernie fałszował. Rambo wielki fan jazzu oraz muzyki klasycznej stłamsił odrazę. Obszedł dookoła wielki piec do sauny i zatrzymał się tuż przed oczami ofiary. Mężczyzna miał przymknięte powieki i z całej siły wczuwał się w tony wydobywającego się z jego ust śpiewu. Nie wiedział co go czeka. I dobrze pomyślał Rambo, tak będzie znacznie lepiej. Wiedział, że nikt z wioski nie spodziewa się go tutaj.  Sięgnął dłonią do kieszeni spodni i wyciągnął lśniący, ostry przedmiot, a zaraz potem z torby wyciągnął wielki, czarny worek. Wziął głęboki wdech, co było trudne zważywszy na panujący w saunie zaduch. Mężczyzna umilkł, wyczuł że ktoś go obserwuje i powoli otworzył oczy, krople potu spływały po jego czole zataczając łuk wokół kości policzkowych. Tak, to ten moment, najwyższy czas przeszło Johnowi przez myśl. Zerwał worek, w dłoni zalśnił mu srebrny przedmiot. Wtem klient sauny wytrzeszczył oczy i zaniemówił. Rambo krzyknął- Henry, stary kopę lat!Wszystkiego najlepszego! Odsunął resztę worka a oczom mężczyzny w saunie ukazał się piękny, czekoladowy tort. Nie mógł wyjść z podziwu, że Rambo jednak pojawił się na jego urodzinach z tortem i nożem do krojenia słodkiego przysmaku.

Henry był największym przyjacielem Johna od lat razem świętowali swoje urodziny, gdyż zostali poczęci w tym samym dniu. John zapewniał go że tym razem się nie pojawi, achhh ten stary, dobry Rambo ? potrafi zaskoczyć. Obaj usiedli wygodnie w saunie i zabrali się za świętowanie swoich urodzin. Objedli się tortem i potem zasnęli.

Tags: , ,

Leave a Reply